Autobiografia Agathy Christie to świadectwo minionej epoki i pożegnanie z odchodzącym w zapomnienie światem epoki wiktoriańskiej. Książkę czyta się tak, jak i kryminały pisarki - łatwo i szybko. Jednak czytelnik ma przez cały czas wrażenie, że autorka coś ukrywa, że przemilcza niewygodne czy wstydliwe fakty. Z pewnością jest to biografia wygładzona, wyidealizowana. Niewielu pisarzy stać na bezwzględną szczerość i niewielu patrzy na siebie obiektywnie. W rezultacie otrzymujemy obraz nienagannie zachowującego się człowieka, pozbawionego wad. Czasem autor zdradza jakąś rodzinną tragedię czy popełnioną przez siebie gafę, żeby uczynić autobiografię bardziej wiarygodną. A jaki portret Agathy Christie wyłania się z kart jej książki?
Z pewnością życie pisarki było bardzo ciekawe i wypełnione podróżami. Objechała kulę ziemską razem ze swoim pierwszym mężem, pracowała przy wykopaliskach na Wschodzie ze swoim drugim życiowym partnerem. W czasie wojny pracowała w szpitalu, wcześniej zajmowała się preparowaniem leków w aptece (stąd jej doskonała znajomość trucizn). Z Autobiografii wynika, że została pisarką właściwie tylko przez przypadek. Przyznała, że pisze dla pieniędzy, że jest tylko rzemieślniczką, a nie artystką. Zamieszanie wokół niej peszyło ją, nie lubiła przyjęć i oficjalnych wystąpień. Pozostała skromną osobą. Ze zdumieniem przeczytałam również, że kobiety, żądając równouprawnienia i idąc do pracy, postąpiły głupio. Lepiej było pozostać słabą płcią na utrzymaniu mężczyzn. Według Christie było to dużo wygodniejsze. Takie poglądy wynikają pewnie z tego, że pisarka myślała tylko o paniach z własnej sfery, nie biorąc pod uwagę sytuacji biednych i niezamężnych kobiet. Niemniej jednak ten kuriozalny sposób myślenia jest wart odnotowania.
Jeśli ktoś szuka sensacji i plotek, nie znajdzie tego książce Christie. Zawiedzie się również szukając tajemnic sukcesu pisarki. Warto przeczytać tę książkę, żeby poznać życie w wiktoriańskiej i powojennej Anglii. Jest to zupełnie odmienny od współczesnego świat. Nie jest to jednak lektura, bez której nie można się obejść.