Opasłe tomisko pod tytułem Metro 2033 z pewnością nie jest ucztą dla mola książkowego. Jest to tom spod znaku fantastyki, jednak, jak wiadomo, fantastyka musi być wiarygodna. W historię opisaną przez Glukowskiego nie udało mi się uwierzyć. Fabuła jest nieskomplikowana, przedstawia ratującego ludzkość superbohatera. Po wojnie nuklearnej mieszkańcy Moskwy schodzą do metra, które staje się schronem. Tam żyją wiele lat, odżywiając się grzybami, świniami i kurami. Podobno zwierzęta te nie potrzebują światła, ludzie łykają multiwitaminy (skąd je wzięli po napromieniowaniu całego miasta ?!) i mają się nieźle. W metrze czyhają na nich różne zagrożenia - hipnoza stosowana przez rozwiniętą formę życia, w którą zamienili się napromieniowani ludzie, potwory przedostające się do tuneli i oczywiście sami ludzie. Jedynym wiarygodnym aspektem tej historii jest podział na różne frakcje polityczne. Wśród ocalonych odradzają się różne ideologie, np. faszystowska czy marksistowska, które się zwalczają. Okazuje się, że największym zagrożeniem dla ludzkości jest człowiek. Nie jest to nowa prawda, autor nie wymyślił nic nowego, i karmi nas banałami. Czy warto sięgnąć po tę książkę? Zdecydowanie nie, jest to strata czasu.
poniedziałek, 27 stycznia 2014
niedziela, 12 stycznia 2014
Tomasz Mann
W grudniu, całkowicie pochłonięta lekturą powieści Tomasza Manna oraz świątecznymi przygotowaniami, całkowicie zaniedbałam pisanie bloga. Jednak lektura Buddenbrooków i Czarodziejskiej góry to chyba niezłe usprawiedliwienie uporczywego milczenia. Po przeczytaniu owych tomów nie miałam też odwagi niczego napisać, bowiem talent pisarski Manna onieśmiela.
Współcześni pisarze często powołują się na fascynację książkami tego niemieckiego twórcy. Niektórzy próbują naśladować jego sposób pisania. Jednak ja uważam, że Mann jest na tyle genialny i niepowtarzalny, że każdy naśladowca musi wydawać się nieco nieudolny. Geniusz jest tylko jeden.
Buddenbrookowie to historia upadku pewnej kupieckiej rodziny. Jest to również wspaniały portret schyłku epoki. Postacie stworzone przez Manna są barwne i niejednoznaczne. Spośród typowych mieszczan na pierwszy plan wysuwają się wrażliwcy, tacy jak Hanno i Kaj czy Tomasz Buddenbrook. Żyją oni w nieustannym konflikcie z prozaiczną rzeczywistością solidnego zawodu kupca. Etos kupiecki, mieszczański system wartości stanowią pewne ramy, w które zostaje wtłoczona jednostka poza nie wyrastająca. Staje się to oczywiście przyczyną wewnętrznych konfliktów i walk.
Czarodziejska góra uwiodła mnie niezwykła atmosferą uzdrowiska w Davos. Tutaj ciało staje się najważniejsze, to ono dominuje nad duchem, gdy przechodzi kolejne fazy chorób płuc i wreszcie, gdy umiera. Nie oznacza to jednak, że nie znajdziemy w tej książce rozważań filozoficznych, a tylko anatomiczne szczegóły. Cała powieść przesycona jest różnymi aluzjami do myśli niemieckich filozofów, np. do Heideggera. Warto sięgnąć po Czarodziejską górę również dlatego, że jest to tradycyjna powieść w genologicznym znaczeniu, a jednak tak świeża i niezwykła w swojej treści. Podobno Mannowi nieobce były złodziejskie skłonności i zapożyczał wiele od innych pisarzy, ale jest to raczej wynik erudycji niż naśladownictwa. Podobno wszystko już napisano i współczesna literatura składa się jedynie z zapożyczeń i powiela różne motywy i schematy.
O treści pisać nie będę - warto samemu sięgnąć po powieści Manna. Długie godziny spędzone z nosem w książce z pewnością nie będą stracone.
Współcześni pisarze często powołują się na fascynację książkami tego niemieckiego twórcy. Niektórzy próbują naśladować jego sposób pisania. Jednak ja uważam, że Mann jest na tyle genialny i niepowtarzalny, że każdy naśladowca musi wydawać się nieco nieudolny. Geniusz jest tylko jeden.
Buddenbrookowie to historia upadku pewnej kupieckiej rodziny. Jest to również wspaniały portret schyłku epoki. Postacie stworzone przez Manna są barwne i niejednoznaczne. Spośród typowych mieszczan na pierwszy plan wysuwają się wrażliwcy, tacy jak Hanno i Kaj czy Tomasz Buddenbrook. Żyją oni w nieustannym konflikcie z prozaiczną rzeczywistością solidnego zawodu kupca. Etos kupiecki, mieszczański system wartości stanowią pewne ramy, w które zostaje wtłoczona jednostka poza nie wyrastająca. Staje się to oczywiście przyczyną wewnętrznych konfliktów i walk.
Czarodziejska góra uwiodła mnie niezwykła atmosferą uzdrowiska w Davos. Tutaj ciało staje się najważniejsze, to ono dominuje nad duchem, gdy przechodzi kolejne fazy chorób płuc i wreszcie, gdy umiera. Nie oznacza to jednak, że nie znajdziemy w tej książce rozważań filozoficznych, a tylko anatomiczne szczegóły. Cała powieść przesycona jest różnymi aluzjami do myśli niemieckich filozofów, np. do Heideggera. Warto sięgnąć po Czarodziejską górę również dlatego, że jest to tradycyjna powieść w genologicznym znaczeniu, a jednak tak świeża i niezwykła w swojej treści. Podobno Mannowi nieobce były złodziejskie skłonności i zapożyczał wiele od innych pisarzy, ale jest to raczej wynik erudycji niż naśladownictwa. Podobno wszystko już napisano i współczesna literatura składa się jedynie z zapożyczeń i powiela różne motywy i schematy.
O treści pisać nie będę - warto samemu sięgnąć po powieści Manna. Długie godziny spędzone z nosem w książce z pewnością nie będą stracone.
Subskrybuj:
Posty (Atom)