środa, 31 lipca 2013

Orzeszkowa kontra Rodziewiczówna

Ostatnio przeczytałam Dewajtis Rodziewiczówny. Do lektury podchodziłam sceptycznie, bo do książek tej autorki przylgnęło miano tandetnych romansideł. I jak to ze stereotypami bywa, okazały się niezupełnie zgodne z rzeczywistością.
Każdy licealista od pokoleń jest zmuszany do przeczytania Nad Niemnem - lektury nużącej i męczącej swoim pozytywistycznym przesłaniem. A te opisy przyrody! Ileż wyrwały jęków z piersi uczniów, którzy wypełniają szkolne obowiązki! Ja nie byłam w stanie przełknąć tej gorzkiej pigułki w liceum, wróciłam do lektury po kilku latach i ...niestety mnie nie zachwyciła. Dewajtis natomiast, również wytwór epoki pozytywizmu, jest znacznie ciekawszy. Autorka stroni od szerokich opisów przyrody i nie jest tak nachalna jak Orzeszkowa, choć również pisze o miłości do ziemi i o patriotyzmie. Prosta historia miłosna trąci trochę naiwnością, ale sądzę, że jest bardziej prawdopodobna niż ta, którą opisała Orzeszkowa. W tle wątku romansowego pojawiają się legendy pogańskiej Litwy. Za każdym słowem powieści kryje się fascynacja autorki ojczyzną, jej mieszkańcami. Dlatego Rodziewiczówna wydała mi się bardziej autentyczna niż jej koleżanka po piórze, a stworzone przez nią postacie barwniejsze. Choć powieść nie jest pozbawiona wad, czyta się ją z przyjemnością i bez wątpienia nie zasługuje na to, by znajdować się na marginesie literatury. 

poniedziałek, 29 lipca 2013

Krystyna Nepomucka - orzeźwiająca lektura na upalne lato

Ubogie dzieciństwo, koszmarna rodzinka, mąż - wariat, nieudane romanse, trudne relacje z córką - te wszystkie problemy stały się udziałem bohaterki cyklu powieściowego Nepomuckiej.
Przeczytałam kilka powieści: od Małżeństwa niedoskonałego po Starość doskonałą. Często zdarzało mi się myśleć: "Nepomucka, daj wreszcie spokój swojej bohaterce!". Często bywałam zmęczona ilością plag, które spadały na biedną dziewczynę, głównie z powodu jej naiwności. Jednak... warto było dobrnąć do końca. Główną zaletą cyklu jest poczucie humoru i świetny zmysł obserwacyjny autorki. Powieści są ironiczne i zabawne, a zarazem, dla mojego pokolenia urodzonego w latach 80., stanowią kopalnię wiedzy o życiu w przed- i powojennej Polsce (oczywiście z przymrużeniem oka). Lektura w sam raz na upalne dni, gdy nie chce się sięgać po ambitną literaturę (dziś z niedowierzaniem spojrzałam na termometr pokazujący 40 stopni w cieniu).

niedziela, 28 lipca 2013

Po prostu: początek.

Blog? Czemu nie!
I tak oto stałam się blogerką.

Ten blog to przede wszystkim czytelniczy pamiętnik, subiektywne spojrzenie na literaturę. Wzorem Szymborskiej, która w Lekturach nadobowiązkowych pochylała się nad każdą- piękną czy brzydką - literaturą, czytam książki z górnej półki i takie, po które niektórzy wstydzą się sięgnąć. Przeczytanie jednych jest stratą czasu, a do innych wracam wielokrotnie.
Odkąd nauczyłam się rozpoznawać litery, pochłaniam słowo pisane w nadmiernych ilościach. Stąd ten blog- żeby uporządkować myśli i pamięć.
I jeszcze jedno - ważna jest historia zawarta w książce, to, czym dana lektura jest mnie w stanie ubogacić, bo jak powiedział Umberto Eco : Kto czyta książki, żyje podwójnie. 
Zapraszam do podwójnego życia Marty.