niedziela, 22 września 2013

Barwny portret Aliny Janowskiej

Często czytam biografie, lubię poznawać wydarzenia, które ukształtowały osobowość opisywanych w nich osób. Dzięki lekturze książki "Jam jest Alina, czyli Janowska story" zanurzyłam się w atmosferę lat okupacyjnych i powojennych. Janowska śpiewała robotnikom odbudowującym stolicę, występowała w kabarecie, w filmie, w teatrze, ale też przeżyła Pawiak i powstanie warszawskie. Jest to obraz niezwykle silnej osoby, która pomimo wielu przeciwności losu zrealizowała marzenia, zrobiła karierę. Dariusz Michalski stworzył portret artystki bez bałwochwalstwa i lizusostwa, co sprawiło, że powstała interesująca i rzetelna biografia. Ciekawym zabiegiem jest też dwugłos narracyjny - opowiada nie tylko biograf, ale też sama aktorka. Osobowość Janowskiej i jej życiowe perypetie są zatem opisywane z dwóch perspektyw - obiektywnej i subiektywnej, a wiadomo, że pamięć płata nam figle - często myli daty, zlewa kilka wydarzeń w jedno - toteż czasem Michalski prostuje nieścisłości, przyłapuje artystkę na mijaniu się z prawdą. Dlatego często miałam wrażenie, że jest to dialog, przekomarzanie dwóch bliskich sobie osób. Dało się wyczuć zaufanie, jakim obdarzali się nawzajem piszący i opisywana. Intymna atmosfera tej książki to rzadki atut biografii. Dlatego warto po nią sięgnąć, ja z pewnością będę do niej wracać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz