Każdy licealista od pokoleń jest zmuszany do przeczytania Nad Niemnem - lektury nużącej i męczącej swoim pozytywistycznym przesłaniem. A te opisy przyrody! Ileż wyrwały jęków z piersi uczniów, którzy wypełniają szkolne obowiązki! Ja nie byłam w stanie przełknąć tej gorzkiej pigułki w liceum, wróciłam do lektury po kilku latach i ...niestety mnie nie zachwyciła. Dewajtis natomiast, również wytwór epoki pozytywizmu, jest znacznie ciekawszy. Autorka stroni od szerokich opisów przyrody i nie jest tak nachalna jak Orzeszkowa, choć również pisze o miłości do ziemi i o patriotyzmie. Prosta historia miłosna trąci trochę naiwnością, ale sądzę, że jest bardziej prawdopodobna niż ta, którą opisała Orzeszkowa. W tle wątku romansowego pojawiają się legendy pogańskiej Litwy. Za każdym słowem powieści kryje się fascynacja autorki ojczyzną, jej mieszkańcami. Dlatego Rodziewiczówna wydała mi się bardziej autentyczna niż jej koleżanka po piórze, a stworzone przez nią postacie barwniejsze. Choć powieść nie jest pozbawiona wad, czyta się ją z przyjemnością i bez wątpienia nie zasługuje na to, by znajdować się na marginesie literatury.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz